abcZdrowie.plZdrowie.pl - serwis należy do sieci serwisów o zdrowiu polecamy:

Nie wiem co mnie jeszcze czeka?

9 marzec 2010, godz. 10:32
użytkownik anonimowy
 

Witam serdecznie.

Mam 34 lata i zdiagnozowano u mnie raka piersi. Guzka wyczułam sama najpierw to zbagatelizowałam, a teraz okazało się za późno na uratowanie mojej piersi. Lekarz skierował mnie na mammografie, okazało się, że są jeszcze dwie zmiany. Guzki były dość duże pierwszy 24x12mm,drugi13,5x11mm,trzeci 8x7,5mm.

Wynik histopat.ca infiltrativum. Przeszłam chemie przedoperacyjną 4 kursy, potem operacja, po operacji okazało się, że chemia nie zadziałała tak do końca ponieważ, „w wyniku pooperacyjnym był opis nieznaczny stopień uszkodzenia komórek nowotworowych I-III CA DUCTALE INFILTRATIVUM MAMME BLOOMII.G 2.MBR-II 1,2CM.Węzły zajęte 2/13 p Na1 .receptory ER-,PGR-,HER2 +++.Mutacji genów BRCA brak.

W rodzinie nikt nie chorował na raka piersi. Jestem pierwsza. Nie wiem co mnie jeszcze czeka. Przeszłam po operacji chemie, radioterapie, imunoterapie. Mam także zmiany w kościach. Nie wiem co mnie jeszcze czeka ? W przyszłym tyg. mam mammografie drugiej piersi i bardzo się boję.


Komentarze

15.03.2010 10:57
użytkownik anonimowy

To straszne, co Pani pisze. Ja również mam 34 lata i choruję na nowotwór złośliwy piersi, ale przedinwazyjny (dwa guzy). Za miesiąc mam operację, pierwotnie miała być radykalizacja, ostatecznie będą lekarze próbować leczenia oszczędzającego. A co dalej, nie wiem. Boje się tego czekania, tej niewiedzy, co dalej. Siły dawało mi to, że przecież jestem młoda, stadium raka nie jest zaawansowane. To jednak pewności mi nikt nie daje, a od wykrycia przeze mnie guza minęło już 5 miesięcy. Po przeczytaniu Pani historii aż mnie zmroziło. Życzę dużo siły i wytrwałości w walce z tą podstępną chorobą. Przecież jesteśmy jeszcze młode, życie przed nami.

27.03.2010 16:19
użytkownik anonimowy

Mam 32 lata i raka złośliwego piersi. Przeszłam już operację, chemioterapię, radioterapię i czekam na hormonoterapię. Pozdrawiam wszystkie młode kobiety walczące z tym dziadem!!!

29.03.2010 19:56
użytkownik anonimowy

Ja również mam 34 lata i pół roku temu stwierdzono u mnie raka złośliwego piersi. Jestem już po operacji oszczędzającej, chemioterapii a teraz kończę radioterapię. Cały czas staram się normalnie żyć a mam dla kogo (mam wspaniałego 7 letniego syna). Mam zamiar za parę tygodniu wrócić do pracy i powoli zaczynam myśleć, że miałam raka ale już go nie mam. Teraz pozostaje już tylko żyć pełnią życia. Wszystkim walczącym z rakiem życzę siły i wiary.

20.04.2010 15:33
użytkownik anonimowy

Witam. Ja mam 33 lata miałam raka piersi prawej, jestem już po częściowym wycięciu piersi i węzłów chłonnych. Po chemioterapii obecnie czekam na radioterapię. Mam wielką nadzieję, że po radioterapii będę mogła wrócić do pracy. Żyję pełnią życia, tak jak dotychczas i wierzę, że wszystko będzie dobrze. Pozdrawiam serdecznie wszystkie kobietki i życzę dużo zdrówka;)))

08.06.2010 20:27
marga

Witam! Mam 36 lat i uważam, że jeszcze za mało, aby mnie tu zabrakło. Dopiero jestem przed operacją jak się da, to oszczędzającą (guz plus węzły). Tej boję się najmniej, bo mam nadzieję, że wrócę szybko do sprawności. Może się mylę? Jak było u Was? Radioterapię też myślę pokonać, bo to chyba nie ingeruje tak widocznie w organizm. Może też się mylę? Najbardziej boję się chemii, zmiany wyglądu, złego samopoczucia. Jak to wytłumaczyć dzieciom? Czy zawsze wypadają włosy? Wiem, że życie ważniejsze, ale (gdybym miała wybór) wolałabym chorować tak po cichu, żeby otoczenie nie wiedziało. Obawiam się, że gdy zobaczą, usłyszą, że "ma raka", to będą obserwować, czy jeszcze żyję, bo przecież ona ma raka! Zawsze o innych myślałam, że nie ma siły, z raka się nie wychodzi i prędzej czy później ta cholera da o sobie znać. Teraz chcę wierzyć, że się myliłam. Proszę , podzielcie się doświadczeniem, jak jest po operacji, radioterapii i chemii, czego się mogę spodziewać. Pozdrawiam Was serdecznie. Damy radę, na ile się da!

09.07.2010 18:09
betidka

Witam serdecznie, mam 30 lat i raka piersi. Guz urósł mi szybko, w przeciągu miesiąca, z 1 cm do ponad 5 cm, dlatego miałam zastosowaną chemię agresywną (czerwoną) - muszę przyznać, że nawet mnie nie mdliło, czułam się normalnie, oprócz tego, że po dwóch tygodniach wypadły mi włosy, zgoliłam je zapobiegawczo jak zauważyłam, że wypadają.

Też myślałam, że ludzie będą się na mnie patrzeć, ale oswoiłam się z tym i teraz nie zwracają już tak uwagi. Dziecko wie, że choruję, ma 6 lat i to bardzo je zmieniło - syn zrobił się bardziej poważny, wydoroślał.

Każdy chemię przechodzi inaczej. Jestem teraz 5 dzień po operacji (radykalnej mastektomii), nie martwię się, że nie mam piersi, tylko żebym mogła wychować syna. Wiara czyni cuda, więc trzeba sobie powiedzieć, że będzie dobrze, że wyzdrowieje, że tego już nie ma.

Czeka mnie chemioterapia po operacji, prawdopodobnie radioterapia i herceptyna (podawana w przypadku dodatnich receptorów HER 2 (+++). Operacja nie jest taka straszna - najważniejsze jest podejście, pierś można zrekonstruować, ale to jest nic w porównaniu z tym jak cenne jest życie!!! Nic wtedy się nie liczy. Trzymajmy się mocno i mocno wierzmy, bo podświadomość może dać nam to o czym pomyślimy i w co mocno wierzymy - niech i nam tej wiary i siły nie zabraknie!

13.07.2010 19:28
marga

Cześć! Pozdrawiam wszystkie dzielne panie i te wspaniałe też. No już jutro mam tę chemię i na własnej skórze się przekonam, jak to u mnie zadziała. Też mam HER 2 (+++). Mam nadzieję, że ta herceptyna jest skutecznym lekarstwem, oby była lekiem roku i zadziałała! Trzymaj się betidka, Ty dasz radę i ja dam radę! I inne dziewczyny też, W KUPIE SIŁA!!!