W oczekiwaniu na operację

Mam 34 lata. Urodziłam dwoje dzieci (pierwsze w wieku 30 lat), które karmiłam piersią . Nie palę (od momentu zajścia w pierwsza ciążę), alkohol spożywam sporadycznie. Prowadzę dość zdrowy tryb życia, kładąc nacisk na bio żywność, unikanie tłustych potraw, picie 2 litrów wody min. dziennie no i ruch (ostatnio długie spacery z psem).

W najbliższej rodzinie nie było przypadków zachorowania na raka piersi, a mnie chyba to właśnie dopadło....Około miesiąca temu poczułam dziwny dyskomfort w prawej piersi, nie ból lecz coś na kształt lekkich ukłuć. W wyniku samobadania znalazłam twardy guzek. Mammografia nie wykazała zmian, ale USG wykazało istnienie 10 mm x 10 mm guzka, na szczęście nie znaleziono zmian w węzłach chłonnych. Biopsja cienkoigłowa wypadła dość źle...nie wiem czy mogę jej wyniki tu przytoczyć, bo Węgrzy używają chyba innych sposobów klasyfikacji. Czy komuś mówi coś ,,C4,,?

16 grudnia mam operacje. Miły chirurg poinformował mnie, że wyniki biopsji nie dają jednoznacznej odpowiedzi co do charakteru guza: może to być włókniak ale równie dobrze nowotwór złośliwy. Pocieszał mnie jednak, że rozmiar świadczy, o tym, że jeszcze się nie spóźniliśmy, że ewentualny rak jest jeszcze w stanie przedinwazyjnym, że kolejny dobry znak to niepowiększone węzły chłonne. Wszystko wyjaśni się w trakcie operacji. W najgorszym przypadku będzie to operacja oszczędnościowa plus późniejsza radioterapia.

Od kilku dni non stop czytam o raku piersi i szukam odpowiedzi na pytanie: na ile miły, na ile szczery był chirurg? Lekarze onkolodzy w takich sytuacjach mówią nawet najgorszą prawdę czy też kłamią w dobrej wierze, pocieszają? Nie przeraża mnie na tyle wizja deformacji piersi ale to, że po operacji okaże się, że jestem w bardzo złym stanie, mimo zapewnień lekarzy, że na pewno się z tego ,,wygrzebie,,. Jeszcze dwa tygodnie do operacji....ciężko zachować spokój ducha... 

Dyskusja - W oczekiwaniu na operację
zdjęcie użykownika udvarikowa

Dziękuję za odpowiedź!!!
Do operacji jeszcze 9 dni i wiedząc, że mam szansę wygrać z tą okropną chorobą jest bardzo ważne dla mego stanu ducha. Dziękuję

Potret użytkownika anonimowego

Witam wszystkich!
Mam nadzieję, że mój przypadek doda otuchy wszystkim żyjącym w niepewności co do natury wykrytego guzka w piersi. Jak wyżej wspomniałam wyniki biopsji cienkoigłowej były dość nieciekawe, a jednak okazało się, że była to zmiana niezłośliwa!!! Gruczołowłókniak , fibroadenoma czy jak tam to jeszcze zwą !!! W trakcie operacji usunięto mi guza z otoczka (wielkości orzecha włoskiego) i właśnie poinformowano mnie, że mogę spokojnie spać... wyniki są negatywne. Pobrano rowniez 2 węzły chłonne i już w trakcie badania śródoperacyjnego wyjaśniło się, że tam jest ,, czysto. Czekają mnie tylko jeszcze ponowne badania, aby upewnić się czy na pewno usunięto to coś, co dało tak złą biopsję. Czyli ponownie lekki niepokój, ale teraz już więcej nadziei, że wszystko jest O.K.
Nawiasem mówiąc, skąd mogły się wziąć takie złe wyniki biopsji, skoro prawdopodobnie jednak nie mam raka piersi?
Pozdrawiam!!! Szczęśliwego Zdrowego Nowego Roku!!

Potret użytkownika anonimowego

Ja również czekam na wycięcie podejrzanych guzów. Po biopsji cienkoigłowej pani onkolog poinformowała mnie, że obie zmiany są rakowe. Na początku lutego mam biopsję mamotomiczną podczas której mają wyciąć te guzy i zbadać czy zmiany nie są złośliwe. Mam 33 lata też wydawało mi się, że z moim trybem życia mnie to nie spotka. Na razie się nie boję, bo wszystko to wydaje mi się strasznie nierealne, jakby nie dotyczyło mnie. Również odczuwać dyskomfort jakieś kłucia, drętwienia itp. to nie bólm a raczej ćmienie, które jednak przypomina o złych wynikach biopsji ciekoigłowej. Pozdrawiam i głowa do góry, trzeba walczyć.

zdjęcie użykownika Kasial

Witam
Ja również czekam na zabieg usunięcia dwóch podejrzanych guzów. Lekarz onkolog po wyniku z biopsji cienkoigłowej stwierdził, że w obu guzach zmiany rakowe. Na początku lutego mam biopsję mamotomiczną podczas której mają wyciąć te guzy i zbadać czy nie są złośliwe. Na razie się nie martwię, bo nie bardzo to wszystko do mnie dociera, jakby nie dotyczyło mnie. Mi też się wydawało, że przy moim trybie życia mnie to nie spotka, a jednak. Również odczuwam kłucia, drętwienie w piersi nie jest to ból, a raczej pewien dyskomfort, który jednak nie daje zapomnieć na co dzień o złych wynikach biopsji cienkoigłowej. Siedzę i czytam w internecie różne informacje na ten temat. Czasami działają na mnie optymistycznie, inne mnie dołują. Jeszcze dwa miesiące temu w ogóle nie wiele wiedziałam o raku piersi, myślałam, że to wyrok, ogromny dramat, który spotyka innych, a teraz sama muszę z tym żyć. Pozdrawiam i głowa do góry trzeba walczyć i doceniać każdy dzień życia, cieszyć się bliskimi, nie gonić za tym, co tylko wydaję nam się ważne, a w obliczu choroby jest w ogóle nieistotne.

Potret użytkownika anonimowego

U mojej żony w październiku 2009 w trakcie badania mammograficznego ujawniono w prawej piersi zmiany wymagające dalszego diagnozowania. W 2007 roku w trakcie takiego samego badania nie wykryto żadnych zmian. W badaniu radiologicznym stwierdzono mikrozwapnienia o wymiarach ok. 6x6x8 cm (czy to oznacza, że ma takiego dużego guza?). Czytałem w jednej z publikacji, że guzy rosną bardzo powoli, a wielkość 1 cm osiągają po upływie 6 - 8 lat. Wywnioskowałem więc, że nie może to być guz. Czy mam rację? Po biopsji gruboigłowej postawiono diagnozę: carcinoma labulare in situ. W diagnozie nie było żadnej klasyfikacji zaawansowania raka. Żona ma zostać poddana operacji usunięcia piersi bez usuwanie węzłów chłonnych oraz badaniu śródoperacyjnemu aby wykryć ewentualne przerzuty do innych narządów. Wówczas węzły chłonne zostałyby usunięte? Wiem, że in situ oznacza raka przedinwazyjnego. Jakie więc są szanse na to, że badanie nie wykaże przerzutów?

Potret użytkownika anonimowego

Moja mama miała carcinoma lobulare in situ. Na badaniu w zeszłym roku wykryto guza o średnicy powyżej 4cm, na badaniu mammograficznym wykonanym dwa lata wcześniej nie było żadnych zmian. Z przypadku mojej mamy wnioskuje, że jest to zmiana, którą bardzo ciężko wykryć przy badaniu mammograficznym, jak już się ujawnia to guz jest znacznej wielkości. Z tego co wiem, to powinno się usunąć węzły chłonne (przynajmniej wartowniczy), żeby ocenić czy doszło do przerzutów.
Życzę powodzenia i dużo zdrowia dla żony!

Potret użytkownika anonimowego

Witam, ja mam 34 lata i dwa i pół roku temu przy badaniu USG piersi wykryto u mnie zmianę. Dostałam skierowanie na biopsje cienkoigłową. Wynik biopsji - podejrzenie raka przewodowego piersi. Miałam operację usunięcia guza (całe szczęście był mały, poniżej 1cm), pobrano węzeł wartowniczy, który był czysty. Guz okazał się rakiem zrazikowym, nienaciekającym. Miałam 5 tygodni radioterapii. Wcześniej nikt w rodzinie nie miał raka piersi. Teraz jestem pod stalą opieką onkologa, co 3 miesiące mam badania sprawdzające piersi. Dopiero w rok po mojej operacji okazało się, że moja mama ma raka zrazikowego. Niestety w jej przypadku usunięto całą pierś, miała chemioterapie i radioterapie.

Potret użytkownika anonimowego

Upss... a ja myślałam, że jestem 34 letnim wyjątkiem, który się ociera o tego typu problemy. Nie spodziewałam się, że rak atakuje piersi kobiet w takim wieku. Jak wcześniej wspomniałam, wyniki badan śród- i pooperacyjnych są dobre. Zaliczyłam też badania kości na obecność ewentualnych przerzutów, tam też czysto........ ( Nie znam polskojęzycznej nazwy tego badania ). Obecnie czekam na wyniki rezonansu magnetycznego piersi. Mam nadzieję, że tam nic nie znajdą, że na pewno usunięto mi to cholerstwo, z którego były tak złe wyniki. Pierś trochę zdeformowana ale jest. Brzydka blizna nie ma znaczenia, żyję. Ale wciąż nie uzyskałam odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie: jak możliwe, że wyniki biopsji były tak złe, a rzeczywistość jest jednak dla mnie pomyślna? Czy ktoś miał podobny przypadek?

Potret użytkownika anonimowego

WITAM! MAM 33 LATA. TYDZIEŃ TEMU PODCZAS WIZYTY U GINEKOLOGA OKAZAŁO SIĘ, ŻE MAM POWIĘKSZONY WĘZEŁ CHŁONNY W DOLE PACHOWYM, ŻE MOJA BABCIA MIAŁA NOWOTWÓR PIERSI, DOSTAŁAM SKIEROWANIE NA USG. GUZA NIE WYCZUŁAM ANI JA, ANI LEKARZ. MARTWI MNIE JEDYNIE WYDZIELINA Z BRODAWKI - MLECZNA ALBO PRZEZROCZYSTA - I WCIĄGNIĘTE SUTKI. NIC MNIE NIE BOLI OPRÓCZ WĘZŁA CHŁONNEGO POD PACHĄ, ALE TO PO TYM BADANIU PRZEZ PANIĄ DOKTOR. NO I MAM WRAŻENIE, ŻE JEDNA PIERŚ JEST TROCHĘ SPUCHNIĘTA, JAKBY NAPĘCZNIAŁA. USG MAM DOPIERO ZA 4 DNI, A NIE MOGĘ JUŻ WYTRZYMAĆ. CZY MAM SIĘ DENERWOWAĆ?

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Rozwiąż działanie i podaj wynik.
Pokrewne tematy

Choroby

  • Alergia
  • Astma
  • Białaczka
  • Cukrzyca
  • Grypa
  • Grzybica
  • Impotencja
  • Rak piersi

Styl życia

  • Ćwiczenia / Fitness
  • Dieta
  • Odchudzanie
  • Seks

Dziecko

  • Antykoncepcja
  • Ciąża
  • Poród

Medycyna

  • Badania
  • Chirurgia
  • Kardiologia
  • Leki
  • Szczepienia

Psychologia

  • Bezsenność
  • Depresja
  • Narkomania
  • Nerwica